• @andrzej_rzonca

Z czym naprawdę może pożegnać nas premier Morawiecki?


6 czerwca „Rzeczpospolita” opublikowała wywiad z panem premierem Morawieckim, zatytułowany: „Chcę wyrwać gospodarkę z pułapki”. Najbardziej uderzyło mnie w nim ignorowanie podstawowych danych. W Polsce po socjalizmie startowaliśmy z dochodem na mieszkańca niższym niż 30 proc. tego w Niemczech, obecnie zbliżamy się do 60 proc., jeżeli uwzględnić różnice w cenach. To najwyższy poziom w naszej historii, z wyjątkiem krótkiego okresu po wojnie, kiedy oba nasze kraje były zrujnowane, a w granicach Polski znalazła się część dawnych Niemiec. Dla porównania, II Rzeczpospolita startowała z dochodem na mieszkańca przekraczającym połowę tego w Niemczech, a skończyła z dochodem na mieszkańca na poziomie około 40 proc. Jak widać, nie stajemy się krajem coraz bardziej peryferyjnym.

Zarazem rozwarstwienie w Polsce jest mniejsze, a nie większe niż średnio w krajach OECD, przy czym od przystąpienia do UE raczej maleje niż się zwiększa. Pod względem wskaźników społecznych Polska wypada nawet lepiej niż w przypadku wskaźników czysto gospodarczych. Wystarczy rzucić okiem na wskaźnik rozwoju ludzkiego publikowany przez Bank Światowy, czy indeks lepszego życia opracowywany przez OECD.

Nie jesteśmy też eksploatowani przez kapitał zagraniczny. Premier Morawiecki twierdzi, że kapitał ten odpowiada za niski poziom płac. Tymczasem w firmach z udziałem kapitału zagranicznego płaci się przeciętnie o 70 proc. więcej niż w firmach z własnością wyłącznie krajową. Przy porównaniu firm o tej samej wielkości, różnica jest mniejsza, ale i tak wynosi ok. 1/3. Nawet w handlu, w firmach zagranicznych zarabia się o 30 proc. więcej niż w sklepach „polskich”.

Dzięki kapitałowi zagranicznemu wyraźnie poprawiła się też struktura polskiego eksportu. Po socjalizmie 2/3 eksportu to były surowce i dobra nisko przetworzone. Dziś dzięki kapitałowi zagranicznemu te proporcje się odwróciły: 2/3 polskiego eksportu to dobra wymagające średniej lub zaawansowanej technologii. Jednocześnie silnie, około trzykrotnie, podnieśliśmy udział Polski w światowym handlu zagranicznym. W tym czasie nawet Niemcy traciły swoje udziały, bo rosło znaczenie Chin.

W Polsce mamy za mało, a nie za dużo rynku. To wciąż politycy wywierają za duży wpływ na gospodarkę, największy wśród krajów OECD. W co trzeciej z 50 największych firm Skarb Państwa ma udziały zapewniające mu kontrolę. W tych firmach pracuje ponad 400 tys. ludzi, a w całym sektorze publicznym ok. ¼ zatrudnionych w naszym kraju.

Premier Morawiecki mówi o pożegnaniu z neoliberalizmem, ale to co proponuje to pożegnanie ze wzrostem gospodarczym. Interwencjonizm państwowy, zamiast uchronić Polskę od pułapki umiarkowanego dochodu, może zepchnąć ją w pułapkę niskiego dochodu. Stoimy przed perspektywą wyhamowania wzrostu, bo polskie społeczeństwo się starzeje, za mało oszczędzamy i inwestujemy, wolniej rośnie produktywność. Ale odpowiedzi na te bariery powinny być zupełnie inne niż te, których udziela PiS. W reakcji na starzejące się społeczeństwo, PiS podniósł wiek obowiązku szkolnego i chce obniżać wiek emerytalny. Zamiast zwiększać aktywność zawodową Polaków, mamy program 500+, który dezaktywizuje, bo mogą z niego korzystać również te rodziny, w których nikt nie pracuje, ani nawet nie szuka pracy. W odpowiedzi na zbyt niskie oszczędności, PiS zwiększa deficyt budżetu, który konsumuje skromne prywatne oszczędności. W reakcji na zbyt niskie inwestycje, mamy paraliż decyzyjny w spółkach Skarbu Państwa i eksplozję niepewności, powstrzymującą od inwestowania sektor prywatny, oraz uderzenie w banki, ograniczające ich zdolność i skłonność do kredytowania inwestycji. Wreszcie odpowiedzią na wyhamowanie wzrostu produktywności ma być rozszerzanie sektora publicznego, mającego poważne problemy z produktywnością, oraz nękanie dużych firm prywatnych, w których produktywność jest najwyższa. Żadne z tych działań nie rozwiąże naszych problemów, może je tylko pogłębić. Wcześniej testowano je np. na Węgrzech – z kiepskimi rezultatami. Za rządów Orbana Polska prześcignęła Węgry pod względem dochodu na mieszkańca, choć na początku transformacji dzieliło nas od nich prawie tyle, ile teraz od Niemiec.

Na koniec jeszcze jeden punkt z wywiadu pana premiera Morawieckiego, który budzi we mnie sprzeciw. Pan premier zarzuca przeciwnikom PiS, że nie szanują Polski, ale to nie oni kwestionują jej osiągnięcia. Ja jestem dumny z tego, co nam się udało przez ostatnie 25 lat. Z czego dumny jest pan premier – tego nie wiem.


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020