• @andrzej_rzonca

Co zrobić, żeby młodzi Polacy wcześniej stawali się aktywni


Liczba osób młodych w Polsce szybko maleje. W latach 2007-2016 tych w wieku 15-24 lata ubyło ponad 1,6 mln, czyli 29,0%. I nie z powodu emigracji (osoby w tym wieku jeszcze nie wyjeżdżają), a demografii. Dla porównania, w UE liczba takich osób spadła o 10,3%, w tym w UE-15 o 4,7%. w Szwecji pozostała praktycznie bez zmian (spadła o 0,4%). W Szwajcarii natomiast lekko wzrosła (o 2,8%).

Co gorsza, młodzi ludzie w Polsce są mniej aktywni zawodowo niż przeciętnie w Europie. Odsetek aktywnych zawodowo młodych ludzi wynosi 34,5% wobec 41,5% w UE, w tym 43,8% w UE-15; w Niemczech wynosi on 49,2%, a w Szwecji 54,8%. W Szwajcarii sięga natomiast 68,4%. Ta niska aktywność zawodowa młodych Polaków nie zmienia się od lat, choć w całej populacji w wieku produkcyjnym po 2007 roku nastąpił pod tym względem gigantyczny postęp. Gdyby aktywność zawodowa wśród młodych w Polsce wzrosła do poziomu średniej w UE, to przy zachowaniu dotychczasowej stopy bezrobocia wśród nich, liczba pracujących w naszym kraju byłaby większa o 230 tys. Gdyby za punkt odniesienia przyjąć UE-15, to ta liczba wzrosłaby o 305 tys. Przy wskaźniku aktywności zawodowej wśród młodych na poziomie Niemiec, byłaby ona wyższa o 485 tys. Gdyby zaś wskaźnik ten osiągnął wartości ze Szwecji, czy Szwajcarii, to wzrosłaby ona o 670-1115 tys. osób.

Dodatkowym problemem jest wysokie bezrobocia wśród młodych. Jakkolwiek po 2013 roku jego stopa wyraźnie spadła, to w 2016 roku wciąż wynosiła 17,7% (w 2013 r. sięgała 27,3%) i była tylko nieznacznie niższa niż przeciętnie w UE (18,7%). Tymczasem, w Niemczech i w Szwajcarii wynosi ona, odpowiednio, 7,1 i 8,6%, przy dużo wyższej aktywności zawodowej. Gdyby stopa bezrobocia wśród młodych spadła w Polsce do poziomu szwajcarskiego, czy niemieckiego, to nawet przy braku poprawy aktywności zawodowej wśród nich, liczba pracujących wzrosłaby o 125-146 tys. Natomiast gdyby i wskaźnik aktywności zawodowej wśród młodych, i stopa bezrobocia wśród nich były w Polsce takie, jak w Niemczech, czy Szwajcarii, to liczba pracujących byłaby wyższa aż o 693-1364 tys. osób.

Jeżeli polska gospodarka ma zachować dynamizm, to musi pełniej korzystać z energii, inwencji i otwartości młodych ludzi. Trzeba im ułatwić eksperymentowanie, testowanie własnych pomysłów i podejmowanie ryzyka. Tylko w ten sposób da się złagodzić negatywny wpływ spadku liczby młodych na natężenie innowacji w polskiej gospodarce i – w konsekwencji – jej wzrost w długim okresie. Na zagrożenie takie wskazują badania z innych krajów, o których wspominałem w komentarzu sprzed czterech tygodni.

Ów sposób w praktyce wymaga zachęcenia większego odsetka młodych ludzi niż dotychczas do zakładania działalności gospodarczej. W tym celu powinno się zwolnić ich z obowiązku płacenia składek na ZUS i NFZ przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Dla przykładu, w warunkach roku 2017 osoba rozpoczynająca działalność gospodarczą na początku 20-go roku życia, osiągnęłaby następującą korzyść, gdyby kontynuowała działalność do ukończenia 24 roku życia. Przez pierwsze dwa lata nie musiałaby płacić: 1) składki preferencyjnej ZUS (190,62 zł x 24 m-ce = 4574,88 zł), 2) składki na NFZ (297,28 zł x 24 m-ce = 7134,72 zł). Przez kolejne trzy lata, do ukończenia 24-go roku życia nie musiałaby płacić składki na ZUS w pełnym wymiarze i składki na NFZ (1172,56 zł x 36 m-cy = 42 212,16 zł). W sumie dałoby to jej oszczędność na poziomie 53 921,76 zł.

Żeby uniknąć sytuacji, w której osoby mające nieskończone 24 lata będą opóźniać rozpoczęcie działalności gospodarczej w celu skorzystania z obecnie istniejącej ulgi dla rozpoczynających działalność gospodarczą dającej im możliwość opłacania składek na ubezpieczenie społeczne obniżonych o 80%, osoby młode po ukończeniu 24 lat powinny mieć prawo do skorzystania z dzisiaj istniejącej ulgi przez okres dopełniający do 2 lat łączny czas prowadzenia przez nie działalności gospodarczej.

Żeby wzmocnić pozytywny wpływ planowanego rozwiązania na aktywność zawodową młodych ludzi i obniżyć bezrobocie wśród nich, powinno się wprowadzić regulację, która po dwóch latach prowadzenia działalności gospodarczej przez młodych ludzi zwalniałaby ich wynagrodzenia otrzymywane z tytułu umowy o pracę z wszelkich składek poza składką na NFZ.

Osoby korzystające ze zwolnienia (zarówno te prowadzące działalność gospodarczą, jak i te, które po dwóch latach zdecydują się na pracę na umowę o pracę) powinny zachować możliwość samodzielnego opłacania składek (zwolnienie powinno być prawem, a nie obowiązkiem).

Na bazie dostępnych danych można szacować, że koszty powyższej regulacji nie powinny przekroczyć 4-6 mld zł. Koszty te mają charakter warunkowy. Pojawiłyby się w takiej skali, gdyby zaszły łącznie trzy okoliczności: (1) wszyscy młodzi ludzie, którzy dzisiaj są aktywni, postanowiliby porzucić umowy o pracę i założyć firmy; (2) żadna z młodych osób nie zwiększyłaby swoich dochodów w wyniku działania regulacji; (3) żaden młody człowiek, który dzisiaj nie jest aktywny, nie zaktywizowałby się. Jako że jest to mało prawdopodobne, w rzeczywistości koszty te zostałyby pomniejszone przez podatki płacone przez młodych, których program zachęciłby do aktywności lub którym pomógłby rozwinąć działalność i osiągnąć wyższe dochody.

Przy malejącej liczbie osób młodych zwiększenie wśród nich odsetka przedsiębiorców jest jedynym dostępnym sposobem na zapobieżenie spadkowi liczby firm najbardziej skłonnych do wprowadzania innowacji, a w efekcie – na powstrzymanie wyhamowywania dynamiki produktywności z powodu starzenia się społeczeństwa. I w przypadku tego zagrożenia opozycja przygotowała projekt ustawy, która na nie odpowiada. Czy rządzący pozwolą pomóc młodym, a przy okazji sobie?

#rząd #GUS #gospodarka

ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020