• @andrzej_rzonca

Co polskiej gospodarce dały bezpośrednie inwestycje zagraniczne


Od 1990 roku, kiedy rozpoczęła się budowa w naszym kraju kapitalizmu, Polska prawie nadrobiła 45 lat zapóźnienia po socjalizmie. Luka w PKB na mieszkańca między Polską w Niemcami skurczyła się niemal do poziomu z początku PRL. Wtedy zaś była najmniejsza w historii, bo i Polska, i Niemcy były zrujnowane przez II wojnę światową, a jednocześnie granice naszego kraju przesunęły się na Zachód, obejmując część dawnych Niemiec. Od naszego zachodniego sąsiada dzieli nas teraz mniej więcej tyle, ile od Węgier w 1990 roku, od których od 2012 roku mamy wyższy PKB na mieszkańca. To unaocznia, jakim sukcesem była polska transformacja, wbrew temu, co plecie wielu polskich polityków.

Szybki wzrost polskiej gospodarki byłby niemożliwy bez przyciągnięcia ponad 200 mld euro bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Niemniej ich zasób na poziomie 45% PKB (według danych UNCTAD), jakkolwiek wysoki na tle świata, jest czwartym najniższym wśród nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej. Jest wyższy tylko niż w Słowenii (28% PKB), na Litwie (35% PKB) i w Rumunii (40% PKB). Wyraźnie ustępuje natomiast w szczególności zasobowi BIZ w Estonii (85% PKB) i Bułgarii (86% PKB). Wkład BIZ do modernizacji polskiej gospodarki jest jednak trudny do przecenienia. Polska osiągnęła znaczącą rentę ze swojego początkowego zacofania, jako że na początku transformacji miała niższy PKB na mieszkańca nawet niż Bułgaria i Rumunia. Jednocześnie, przyciągnęła znaczące BIZ relatywnie wcześnie, dużo wcześniej niż Bułgaria, obecny regionalny lider pod względem relacji BIZ do PKB. W rezultacie, napływ BIZ był dużo bardziej równomiernie rozłożony w czasie niż gdzieindziej i mógł zostać zaabsorbowany bez powodowania nierównowag i zniekształceń. Ponadto, Polska skorzystała na szerokim udziale kapitału zagranicznego w przekształceniach własnościowych, który przyspieszył restrukturyzację dawnych przedsiębiorstw państwowych, podniósł ich produktywność i rozprzestrzenił wiedzę, jak wytwarzać efektywniej, na lokalne firmy. Wreszcie, BIZ w Polsce miały także strukturę sektorową sprzyjającą maksymalizacji korzyści dla wzrostu gospodarczego. Kapitał zagraniczny w dużym stopniu pozwolił zbudować nowoczesny sektor bankowy w naszym kraju, który wspiera efektywną alokację czynników wytwórczych. Zarazem, wzrost rozmiarów tego sektora nie był nadmierny, inaczej niż np. w krajach nadbałtyckich. Przede wszystkim jednak, napływ w Polsce BIZ był szczególnie duży do przetwórstwa przemysłowego, w którym konwergencja względem Zachodu okazała się szybsza niż w innych sektorach.

Dzięki szerokiemu napływowi BIZ Polska uniknęła deindustrializacji, której doświadczyło wiele krajów Zachodu. Warto dodać, że na jej temat panuje u nas wiele mitów. W porównaniu do 1988 roku wartość dodana w przemyśle przetwórczym na mieszkańca realnie zwiększyła się w naszym kraju około pięciokrotnie. Jej wzrost przebiegał po ścieżce wyznaczonej wcześniej przez Koreę Południową. Przemysł zatrudnia w Polsce odsetek pracujących o ponad połowę większy niż w krajach starej UE, a także nieco większy niż przeciętnie w krajach Europy Środkowej. U progu transformacji Polskę w regionie wyróżniał przede wszystkim wysoki, sięgający prawie jednej trzeciej, odsetek pracujących w rolnictwie.

Jednocześnie BIZ istotnie wzmacniały konkurencyjność naszego kraju na rynkach międzynarodowych. Udział Polski w światowym eksporcie potroił się, mimo że w tym czasie nawet Niemcy traciły go na rzecz Chin. U nas stał się on o jedną trzecią wyższy niż wynikałoby z udziału w tworzeniu światowego PKB. Polski eksport rósł nawet szybciej niż Korei. Spośród krajów posocjalistycznych lepsze wyniki w tym względzie osiągnęła jedynie Estonia.

Dzięki BIZ zasadniczo zmieniła się też struktura polskiego eksportu. O ile jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych eksportowaliśmy głównie surowce i dobra niezaawansowane technologicznie, o tyle teraz prawie dwie trzecie stanowi eksport umiarkowanie lub wysoko zaawansowany technologicznie (dane UNCTAD).

Zachęcajmy więc zagraniczny kapitał do dalszego inwestowania w Polsce. Obyśmy powtórzyli sukces Irlandii w tym względzie. Bez inwestycji zagranicznych nie powtórzymy jej cudu gospodarczego, a i nasz własny cud się skończy. To co wydarzyło się z ich napływem w zeszłym roku jest sygnałem alarmowym. Na świecie panuje doskonała koniunktura, która sprzyja zwiększaniu BIZ. Tymczasem ich napływ do naszego kraju spadł. Wzrósł natomiast napływ kapitału portfelowego, który dużo łatwiej może odpłynąć. Rządzący zapowiadali przyciąganie „kapitału najwyższej jakości”, ale znowu im nie wyszło. Jak długo jeszcze?


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020