• @andrzej_rzonca

Dlaczego Polska potrzebuje dobrze rozwiniętego sektora finansowego?


Sektor finansowy w Polsce ma pod górkę. Obecnie rządzący wykazują daleko posuniętą niechęć do banków, które stanowią zasadniczą część tego sektora w naszym kraju. Nałożyli na nie podatek, niemający właściwie odpowiednika w innych krajach (może za wyjątkiem Węgier). Inaczej niż gdzieindziej, jego celem nie jest zwiększenie bezpieczeństwa oszczędności gromadzonych w bankach, bo ani wpływy z niego nie są odkładane na pokrycie kosztów ewentualnych turbulencji w bankach, ani jego konstrukcja w żaden sposób nie zniechęca je do podejmowania działań mogących być – w świetle międzynarodowych doświadczeń – źródłem ryzyka systemowego. Nie ma on również zrekompensować podatnikom kosztów, które ponieśli w trakcie globalnego kryzysu finansowego, bo u nas banki nie otrzymały żadnego wsparcia z budżetu. Przeciwnie, zdjęły z podatników koszt ratowania SKOK-ów, które od lat wspierają i cieszą się wsparciem obecnie rządzących. Za pośrednictwem BFG, na który się składają, banki zwróciły ludziom oszczędności, które wyparowały z SKOK-ów. Do wzrostu ciężarów podatkowych rządzący dorzucają upartyjnienie kolejnych banków, które nazywają repolonizacją, choć z doświadczeń międzynarodowych jasno wynika, że zagraża ono rozwojowi. Działalność upartyjnionych banków, w tym w szczególności ich aktywność kredytowa, często służy realizacji celów politycznych, a nie ekonomicznych. Obniża to efektywność alokacji czynników wytwórczych w gospodarce, a jednocześnie zwiększa ryzyko kosztownych kryzysów bankowych (o których napiszę w następnym komentarzu).

Ale obecnie rządzący uderzają nie tylko w rozwój sektora bankowego. Chyba jeszcze gorsze – przynajmniej w krótkim okresie – są skutki ich polityki dla rynku kapitałowego. Z jednej strony, zupełnie nie szanują oni praw inwestorów mniejszościowych, co obniża wycenę rynkową spółek notowanych na giełdzie, a tym samym, zawęża możliwości pozyskiwania finansowania za jej pośrednictwem. Z drugiej strony, nie wywiązują się z obowiązków nadzorczych. Niekompetencją i biernością (aż do momentu pojawienia się presji z zewnątrz, zwłaszcza mediów) poraża nie tylko nadzór finansowy, ale i służby. Pokłosiem braku skutecznego nadzoru są nadużycia, w tym w szczególności afera GetBack, w którą są zamieszani najważniejsi politycy obozu rządzącego i – jakżeby inaczej – ludzie mający związki ze SKOK-ami. Afera ta objęła już część funduszy inwestycyjnych i prawdopodobnie będzie rozlewać się dalej. Trzeba mieć nadzieję, że nie zdestabilizuje żadnego banku, choć wcale nie jest to pewne.

Tymczasem Polska potrzebuje rozwiniętego sektora finansowego. Mechanizmy jego pozytywnego wpływu na długofalowy wzrost gospodarczy są następujące.

Po pierwsze, instytucje finansowe zbierają informacje o zyskownych inwestycjach. Specjalizacja i duża skala działania pozwala im obniżyć koszt skierowania kapitału do zyskownych projektów.

Po drugie, dzięki pośrednictwu finansowemu, oszczędzający, których środki finansują inwestycje, nie muszą ponosić kosztów wielokrotnego kontrolowania tego samego. Unika się też sytuacji, w której każdy z podmiotów wykładających pieniądze na inwestycje jest przekonany, że kto inny nadzoruje oszczędną realizację inwestycji, a w efekcie nikt nie sprawuje nad nimi nadzoru.

Po trzecie, instytucje finansowe ułatwiają zarządzanie ryzykiem, bo pozwalają na jego rozproszenie. Dzięki nim oszczędzający nie muszą też zamrażać swoich kapitałów na długi czas. Zarówno przez rozpraszanie ryzyka, jako i umożliwianie szybkiego wycofanie się z inwestycji, sektor finansowy sprzyja podejmowaniu innowacyjnych inwestycji (rozwojowi nowych rodzajów działalności gospodarczej), które w naturalny sposób są obciążone większym ryzykiem.

Po czwarte, sektor finansowy potrafi mobilizować duże kapitały na potrzeby inwestycji, a te najczęściej można zrealizować albo w całości, albo wcale. Firmy unikają kosztownego poszukiwania odpowiednio dużej liczby osób skłonnych wyłożyć swoje oszczędności na dany projekt.

Po piąte, rozwinięty sektor finansowy ułatwia wchodzenie nowych firm do poszczególnych sektorów, ponieważ poszerza dostęp do finansowania zewnętrznego, łamiąc tym samym uprzywilejowaną pozycję przedsiębiorstw od lat funkcjonujących na rynku i posiadających duże zasoby.

Po szóste, instytucje finansowe ułatwiają wymianę dóbr. Rozwój wymaga specjalizacji, a specjalizacja oznacza większą liczbę transakcji. Pośrednictwo finansowe zmniejsza koszty ich zawierania, pozwalając np. na dokonywanie płatności bez fizycznego kontaktu stron transakcji.

Owe mechanizmy nie gwarantują, oczywiście, że rozwój sektora finansowego zawsze będzie sprzyjać długofalowemu wzrostowi gospodarczemu. Z nowszych badań empirycznych wynika, że wpływa on pozytywnie na wzrost w przypadku dostarczania zewnętrznego finansowania przedsiębiorstwom. Nie ma natomiast istotnego związku między wzrostem gospodarczym a kredytem dla gospodarstw domowych, czyli tym rodzajem kredytu, na którego szerokiej dostępności zwykle szczególnie zależy politykom. Różnica we wpływie na wzrost różnego rodzaju zewnętrznego finansowania może mieć następujące źródło. O ile kredyt dla przedsiębiorstw sprzyja kierowaniu oszczędności do najbardziej efektywnych zastosowań, o tyle kredyt dla gospodarstw domowych, osłabiając barierę płynności, na którą napotyka część z nich, głównie obniża stopę oszczędności.

Konieczne jest jednak zastrzeżenie, że istnieją badania empiryczne, które identyfikują bardziej negatywny wpływ na wzrost gospodarki dużego zasobu kredytu dla przedsiębiorstw niż dla gospodarstw domowych. Szkodliwość łatwego dostępu przedsiębiorstw do kredytu dla wzrostu gospodarki można wyjaśniać na co najmniej dwa sposoby. Z jednej strony, może on pozwalać na finansowanie inwestycji o niskiej produktywności i prowadzić do powstawania baniek spekulacyjnych. Wiele kryzysów finansowych było poprzedzonych bańką na rynku nieruchomości korporacyjnych. Z drugiej strony, może być wykorzystywany do poprawy przepływów gotówkowych w krótkim okresie w celu zwiększenia wypłat dywidend oraz podniesienia wyceny akcji i wartości opcji na akcje, stanowiących często istotną część wynagrodzenia kadry zarządzającej. Koncentracja na takiej poprawie jest wskazywana jako jeden z ważnych czynników odpowiadających za systematyczny spadek udziału inwestycji przedsiębiorstw w PKB w gospodarkach wysoko rozwiniętych.

W nowszych badaniach empirycznych wskazuje się ponadto, że przy dużej skali pośrednictwa finansowego jego dalszy rozwój w coraz mniejszym stopniu sprzyja wzrostowi gospodarki lub nawet zaczyna mieć na niego ujemny wpływ.

Teoretycznie słabnięcie pozytywnego oddziaływania pośrednictwa finansowego na wzrost gospodarczy po osiągnięciu przez nie dużej skali może mieć dwa źródła. Po pierwsze, może wynikać ze zwiększania niestabilności gospodarki przez pośrednictwo finansowe, w tym zwłaszcza z narażania jej na kryzysy finansowe. Po drugie, może być rezultatem przejmowania przez sektor finansowy zasobów, które byłyby wykorzystane w innych zastosowaniach w bardziej produktywny sposób. Inaczej rzecz ujmując, generuje koszty nieadekwatne do przyrostu efektywności alokacji oszczędności i – w efekcie – czynników wytwórczych między alternatywne zastosowania, która jest jego podstawowym zadaniem.

Badania empiryczne potwierdzają, że przy dużej skali pośrednictwo finansowe zwiększa zmienność wzrostu gospodarczego. Skala ta (kredyt dla sektora prywatnego na poziomie około 100% PKB) jest przy tym podobna do skali, po której przekroczeniu zaczyna ono mieć negatywny wpływ na wzrost gospodarczy (kredyt dla sektora prywatnego w wysokości 80-100% PKB). Jednocześnie jednak nie ma wyraźnego związku między występowaniem kryzysów finansowych a skalą pośrednictwa finansowego. Kryzysy finansowe miały miejsce przy bardzo różnej skali pośrednictwa. Jest dużo krajów, w których wybuchały one wielokrotnie przy kredycie w relacji do PKB na poziomie kilkunastu procent PKB. Są też i takie, choć jest ich znacznie mniej, w których kredyt jest dużo większy od PKB, a nie doświadczyły żadnego kryzysu. Zalicza się do nich np. Kanada. Zmienną zawierającą wartościową informację na temat prawdopodobieństwa wystąpienia kryzysu jest przede wszystkim szybki wzrost tego pośrednictwa. Ponadto, wychwycony w badaniach empirycznych negatywny wpływ pośrednictwa finansowego na wzrost gospodarczy po osiągnięciu przez nie dużej skali jest, w świetle części z nich, odporny na kontrolowanie zmienności dynamiki produktu oraz występowania kryzysów finansowych. Nie musi więc wynikać wyłącznie z powiązań między stabilnością gospodarczą a skalą pośrednictwa finansowego. Trzeba jednak zastrzec, że są i takie badania, w których przekroczenie przez kredyt określonego progu miało statystycznie istotny ujemny wpływ na wzrost gospodarki tylko w przypadku niekontrolowania w badanej zależności występowania kryzysów.

W Polsce rozmiary sektora finansowego są na tyle niewielkie, że jeszcze przez długi czas jego rozwój powinien sprzyjać długofalowemu wzrostowi gospodarki, a nie go osłabiać. Relacja np. kredytu krajowego dla sektora prywatnego do PKB jest wyższa niż u nas w 60 na 147 krajów, dla których Bank Światowy zebrał odpowiednie dane. Kraje o wysokim poziomie dochodu na mieszkańca mają ją przeciętnie prawie trzykrotnie wyższą niż Polska, a kraje na podobnym poziomie rozwoju – ponad dwukrotnie. W zdecydowanej większości krajów wysoko rozwiniętych była ona wyższa niż u nas obecnie już pół wieku temu (a nawet wcześniej). W tygrysach azjatyckich jest ona również blisko trzykrotnie wyższa niż w Polsce. Wyższa niż u nas teraz była tam już 30 lat temu.

Pomimo tego, w najbliższym czasie sektor finansowy w Polsce, zamiast rozwoju, czekają turbulencje. Taki jest jeden ze skutków niekompetencji ludzi u władzy i swobody działania, którą dają nieuczciwym osobom. O kosztach tych turbulencji napiszę w następnym komentarzu.


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020