• @andrzej_rzonca

Ile transferów z UE, ile uszczelnienia – czyli cztery kłamstwa premiera


Kończy się kampania wyborcza do samorządów, pierwsza w historii – na pewno Polski, a prawdopodobnie i całej Europy, w której premier został zmuszony do sprostowania (części) swoich kłamstw przez orzeczenie sądu. Nie tylko nie skłoniło go to do złożenia dymisji, ale nawet nie powstrzymało od dalszych łgarstw. W tym komentarzu wracam do najbardziej niebezpiecznego z nich, bo nakierowanego na osłabienie społecznego poparcia dla członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Żeby groźba Polexitu, dzisiaj marzenie niektórych, nigdy nie stała się bolesnym doświadczeniem wszystkich, to kłamstwo trzeba stale przypominać i piętnować.

Pierwszy raz padło na wiecu w Dębicy 8 października. Tam premier grzmiał: „pozyskaliśmy więcej środków od bandytów, mafii VAT-owskich, przestępców podatkowych (…) niż środki unijne” i sypał rzekomymi danymi. Utrzymywał, że „z UE rocznie średnio do Polski - na programy dla rolników, programy drogowe, czy kolejowe - wpływa około 25-27 mld złotych” i zapowiadał: „my z samego uszczelnienia podatków w przyszłym roku będziemy mieli może nawet około 50 mld złotych, (czyli) niemal dwa razy więcej”.

Te łgarstwa nie były wynikiem wiecowej gorączki. Premier powtarzał je w autoryzowanych wywiadach (choć w nieco złagodzonej wersji). Na przykład w „Do Rzeczy” stwierdził, że: „Od UE w ramach wszelkich dotacji otrzymujemy rocznie od 25 do 27 mld zł netto, a cała Polska słyszy o tych środkach. Z rąk przestępców odzyskaliśmy półtora razy więcej”. Te dane nie znajdują choćby cienia wsparcia w oficjalnych dokumentach rządu, które premier musiał znać. Premier skłamał poczwórnie.

Po pierwsze, znacząco zaniżył wielkość transferów, które trafiają do Polski z Unii Europejskiej. Podane przez niego liczby nie odpowiadają ani temu co było przez ponad 14 lat członkostwa Polski w UE, ani temu, ile wynoszą transfery za obecnych rządów. Z „Zestawienia transferów finansowych środków unijnych od początku członkostwa Polski w UE (stan na koniec sierpnia 2018 r.)” wynika, że transfery z UE do Polski od 1 maja 2004 roku do 31 sierpnia 2018 roku, czyli przez 14 lat i 4 miesiące wyniosły ponad 153 mld euro, czyli średnio prawie 11 mld euro rocznie. Przeliczenie tej kwoty na złote po średnim kursie NBP z dnia wypowiedzi premiera daje kwotę ponad 46 mld zł. Według „Sprawozdania z wykonania budżetu państwa za okres od 1 stycznia do 31 grudnia” 2016 i 2017 roku, środki przekazane do Polski przez Unię Europejską w latach 2016-17 wyniosły przeciętnie 45 mld zł rocznie. Jeśli dołożyć do tego informację z Ustawy budżetowej na 2018 rok oraz projektu Ustawy budżetowej na 2019 rok, to w latach 2016-19, a więc w całym okresie obecnych rządów, środki te powinny wynieść przeciętnie ponad 56 mld zł w roku.

Pomniejszenie ich o środki przekazane przez Polskę do budżetu Unii Europejskiej nie powoduje, że słowa premiera stają się prawdziwe. Daje ono przeciętne roczne saldo rozliczeń z Unią Europejską na poziomie, odpowiednio, 7,2 mld euro w okresie od 1 maja 2004 roku do 31 sierpnia 2018 roku, czyli 31 mld zł, 28 mld zł w latach 2016-17 i 37 mld zł w latach 2016-19

Po drugie, dane premiera nt. dochodów budżetu z uszczelnienia VAT mają się nijak do rządowych szacunków tych wpływów – skądinąd mało konserwatywnych. Według „Programu Konwergencji. Aktualizacja 2018” przyjętego przez Radę Ministrów w kwietniu br. przyrost dochodów z podatku VAT w stosunku do 2015 roku wynikający z uszczelnienia tego podatku (tzw. compliance effect w ujęciu narastającym) w latach 2016-17 wyniósł przeciętnie 12 mld zł rocznie. W całym okresie 2016-19 ma wynieść średnio poniżej 20 mld zł rocznie. W samym 2019 roku ma sięgnąć 29 mld zł. To dużo, ale wciąż o ponad 20 mld zł mniej niż 50 mld zł, o których opowiada premier.

Należy przy tym podkreślić, że szacunki z „Programu Konwergencji. Aktualizacja 2018” należy traktować z ostrożnością. Oszacowanie dochodów z uszczelnienia jako tej części przyrostu dochodów budżetu między 2015 a 2019 rokiem, której nie da się przypisać ani poprawie koniunktury, ani zmianom w wysokości podatków, daje dużo niższą wartość. Na podstawie danych z projektu Ustawy budżetowej na 2019 rok oraz Ocen Skutków Regulacji zmieniających wysokość podatków w latach 2016-19 można wnioskować, że wynosi ona maksymalnie 12-19 mld zł.

Niemniej, nawet jeśli przyjmie się bez zastrzeżeń rządowe szacunki dochodów budżetu z uszczelnienia VAT, zawarte w „Programie Konwergencji. Aktualizacja 2018”, wciąż ewidentne jest trzecie kłamstwo premiera. Otóż, nie można wskazać ani jednego roku, w którym przyrost ten byłby chociaż zbliżony do transferów z Unii Europejskiej do Polski. Dotyczy to także 2019 roku.

W latach 2016-17 środki przekazane do Polski przez Unię Europejską były prawie czterokrotnie wyższe od rządowych szacunków przyrostu dochodów z podatku VAT w stosunku do 2015 roku wynikającego z uszczelnienia systemu podatkowego. W latach 2016-19 środki te mają być niemal trzykrotnie wyższe od tych szacunków. Jeśli wziąć saldo rozliczeń z Unią Europejską (stanowiące – przypomnę – różnicę między środkami przekazanymi do Polski przez Unię Europejską a środkami przekazanymi przez Polskę do budżetu Unii Europejskiej), to było ono w latach 2016-17 prawie dwuipółkrotnie większe niż rządowe szacunki dochodów z uszczelnienia. W latach 2016-19 saldo to ma być niemal dwukrotnie większe od owych szacunków.

Po czwarte wreszcie, premier kłamliwie przypisała swojemu rządowi całą sprawczość w uszczelnianiu podatku VAT. Tymczasem, w „Sprawozdaniu z wykonania budżetu państwa za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2017 r.”, a więc w dokumencie rządowym, można przeczytać, że: „największy wpływ w tym zakresie [uszczelnienia] ma wdrożenie obowiązkowego składania Jednolitego Pliku Kontrolnego, wprowadzenie pakietu paliwowego oraz systemu monitorowania drogowego przewozu towarów (SENT)”. Obowiązek składania Jednolitego Pliku Kontrolnego wprowadziła ustawa uchwalona przez poprzedni parlament, której dziś rządząca ówczesna opozycja nie poparła.

Poczwórne kłamstwo premiera jest spójnym dopełnieniem działań podejmowanych przez obecny rząd, które niszcząc podział władzy i kwestionując prawo instytucji unijnych do stania na straży wspólnotowych wartości, grożą wyprowadzeniem Polski z Unii Europejskiej. Dlatego nie wolno go bagatelizować. Polexit byłby dla naszego kraju katastrofą i to nie tylko, a nawet nie przede wszystkim z powodu utraty funduszy unijnych. Jakkolwiek finansują one prawie dwie trzecie inwestycji publicznych i odpowiadają za około połowę dochodów rolników, to skutki osłabienia więzów handlowych i zmniejszenia napływu inwestycji prywatnych byłyby jeszcze boleśniejsze. Wedle różnych szacunków efekty te w Polsce wypchniętej poza Unię Europejską obniżyłyby PKB na mieszkańca o 6 do 20%. W warunkach przyszłego roku, do którego odwoływał się premier, dawałoby to stratę rzędu 134-447 mld zł. Tylko od nas zależy, czy owe straty się zmaterializują.


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020