• @andrzej_rzonca

Na co rozejdą się dodatkowe dochody budżetu w 2019 roku?


W komentarzu sprzed dwóch tygodni, wyjaśniałem, skąd przyszłoroczny budżet ma uzyskać o ponad 100 mld zł większe wpływy podatkowe niż w 2015 roku. Przypomnę: 68 mld zł z tych dodatkowych dochodów wynika ze znakomitej koniunktury na świecie (uwzględniając nieliniową zależność wpływów VAT od koniunktury), 14-20 mld zł – z dokręcenia podatkowej śruby, a co najwyżej 19 mld zł z uszczelnienia poboru VAT. Z tych dochodów tylko 5,5 mld zł ma posłużyć zmniejszeniu potrzeb pożyczkowych budżetu w stosunku do 2015 roku. Na co więc rząd planuje wydać resztę tych gigantycznych pieniędzy?

Niestety, nie zamierza zacząć dbać o cele potencjalnie prorozwojowe.

Wydatki budżetu na szkoły w 2019 r. mają wynieść 48 mld zł. Jest to suma o 7,3 mld zł mniejsza (tj. 13,2%) niż byłaby, gdyby na szkoły przeznaczono ten sam odsetek PKB co w 2015 r. Na przyszłoroczne wydatki budżetu na szkoły składają się 3 pozycje: część oświatowa subwencji dla samorządów (45,9 mld zł), wydatki na oświatę i wychowanie (2 mld zł) oraz na edukacyjną opiekę wychowawczą (0,1 mld zł). Dwie ostatnie pozycje mają być mniejsze niż w 2015 roku nawet w ujęciu nominalnym. Wyniosły wtedy 0,5 mld zł i 3,7 mld zł, tj. były, odpowiednio, o 83 i 328% wyższe niż rząd planuje na przyszły rok.

Skądinąd oszczędzanie na płacach nauczycielskich było dotychczas głównym powodem obniżania się relacji wydatków publicznych na płace w porównaniu do 2015 roku. Utrzymywanie dynamiki płac w sektorze publicznym poniżej dynamiki wynagrodzeń w sektorze prywatnym skutkuje jednak coraz silniejszą presją na ich podnoszenie w sektorze publicznym (w latach 2016-2017 płace w sektorze publicznym wzrosły łącznie o 7,1%, podczas gdy w sektorze prywatnym o 10,9%). Tylko gdyby spadek relacji wydatków publicznych na płace był wynikiem zmniejszenia zatrudnienia w tym sektorze, istniałyby realne szanse na to, że spadek ten będzie trwały. Na taką zależność wskazują doświadczenia międzynarodowe. Ale zatrudnienie w sektorze publicznym rośnie. Tymczasem rząd utrzymuje, że relacja wydatków publicznych na płace do PKB będzie się obniżać także w następnych latach.

Wydatki inwestycyjne jednostek budżetowych w przyszłym roku zaplanowano w kwocie 14,9 mld zł, tj. na poziomie o 8,9% wyższym niż w br. Ale wciąż te plany są o 3,3% niższe (i to nominalnie) niż w projekcie Ustawy budżetowej na 2015 rok oraz o 1,8% niższe od wykonania w 2015 roku. Suma zaplanowana na przyszły rok jest o 3,9 mld zł mniejsza (tj. o 20,9%) niż byłaby, gdyby na inwestycje jednostek budżetowych przeznaczono ten sam odsetek PKB co w 2015 roku.

Jeszcze większa różnica jest w przypadku dotacji do samorządów na wydatki majątkowe. W porównaniu do br. mają one wzrosnąć o 38,5%. Ale wciąż będą o 47,2% niższe (nominalnie) niż w projekcie Ustawy budżetowej na 2015 rok i aż o 96,8% niższe od wykonania w 2015 roku.

Rząd chwali się, że zwiększy wydatki budżetu na drogi krajowe z 4,3 mld zł w br. do 4,5 mld zł. Ale łączne wydatki budżetu państwa i Krajowego Funduszu Drogowego zamierza obciąć z 20,4 mld zł planowanych na br. do 19,3 mld zł, czyli o 1,1 mld zł. Gdyby była realizowana uchwała nr 156/2015 rządu poprzedniej koalicji z dnia 8 września 2015 r., to wydatki na drogi krajowe w przyszłym roku wyniosłyby nie 19,3 mld zł, a 25,3 mld zł. W całym okresie lat 2016-19 wyniosłyby one nie 71,5 mld zł, a 97,5 mld zł, czyli o 26 mld zł (36%) więcej. Gdyby rząd realizował przynajmniej swoją własną uchwałę nr 105 /2017 z dnia 12 lipca 2017 roku, to wydatki te w latach 2016-19 byłyby ścięte o 16, a nie o 26 mld zł. Gdyby potrafił wygospodarować na drogi krajowe taki odsetek PKB, jak poprzedni rząd w czasach dwóch wielkich kryzysów w gospodarce światowej, to w latach 2016-2019 wydatki na nie wyniosłyby 89,8 mld zł, a więc byłyby o 18,3 mld zł (26%) większe niż planuje, w tym w 2019 roku wyniosłyby 24,5, a nie 19,3 mld zł (tj. o 27% więcej).

Rząd projektuje Fundusz Dróg Lokalnych. Ale efektem owego projektowania jest skasowanie finansowania wieloletniego „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019”, na który były przewidziane środki jeszcze w projekcie Ustawy budżetowej na 2019 rok przekazanym w sierpniu Radzie Dialogu Społecznego. Program ten przyjęty przez rząd poprzedniej koalicji najwyraźniej przeszkadzał obecnemu rządowi. Środki na jego realizację, pierwotnie zaplanowane na 4 mld w ciągu 4 lat, były przez rząd obcięte – najpierw do 3,8 mld zł, a następnie do 3,5 mld zł. Jednocześnie rząd nie realizował w pełni nawet tak okrojonego programu. Rocznie na drogi lokalne wydawał mniej niż 800 mln zł (w 2016 r. 783 mln zł, a w 2017 r. 794 mln zł, na br. zaplanował 800 mln zł). Dla porównania w 2015 roku rząd poprzedniej koalicji w ramach wcześniejszego „Programu przebudowy dróg lokalnych” przeznaczył na nie 973 mln zł, czyli więcej od 22 (w porównaniu do planu na br.) do 24% (w zestawieniu z 2016 r). W br. rząd przyjął swój własny „Rządowy Program Uzupełniania Lokalnej i Regionalnej Infrastruktury Drogowej – Mosty dla Regionów". Cały program przewidziany na 7 lat ma kosztować 2,9 mld zł. Oznacza to, że przeciętnie w roku rząd planuje na jego realizację nakłady nieprzekraczające 410 mln zł. Jest to suma o 59% mniejsza niż w programie przyjętym przez poprzednią koalicję, który właśnie skasował. W przyszłym roku na realizację tego własnego programu przewidział w budżecie państwa środki w wysokości 15 mln zł.

Rząd nie potrafi zrealizować nawet swoich sztandarowych projektów, skądinąd pozbawionych sensu. Biorąc to pod uwagę można się więc cieszyć, że zapewne pozostaną one na slajdach. Na przykład na program „Budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską” w 4 roku jego realizacji przewidziano niecałe 32 mln zł przy łącznych kosztach programu szacowanych na 880 mln zł. Przy utrzymaniu takiego tempa realizacji tego programu nie zostanie on ukończony przed 2047 rokiem. Szkoda tylko drzew, na których wycięcie mają pójść środki przewidziane na program w przyszłym roku.

Rząd nie radzi sobie z wykorzystaniem funduszy z Unii Europejskiej. W 2016 r. wydał na współfinansowanie projektów unijnych 5,2 mld zł, tj. o 3,5 mld zł mniej (40,4%) niż w 2015 r. W 2017 r. wydał jeszcze mniej niż w 2016: 4,6 mld zł (tj. o ponad 4 mld zł mniej (46,6%) niż w 2015 r.), choć planował 8,9 mld zł. Na ten rok zaplanował 10,2 mld zł. Można jednak przypuszczać, że realizacja ponownie będzie dużo niższa. Sygnałem tego jest chociażby to, że w projekcie Ustawy budżetowej na 2019 rok przesłanym do Rady Dialogu Społecznego w sierpniu zaplanowano na przyszły rok mniejsze środki na współfinansowanie projektów UE niż w br. Dopiero w projekcie ostatecznie przyjętym przez rząd pojawia się suma nieco większa (10,5 mld zł) niż przewidziana na br. Jest ona zbliżona do planów z 2015 roku (10,2 mld zł), które dotyczyły przede wszystkim wykorzystania środków z perspektywy finansowej UE na lata 2007-2013. Ów brak istotnej różnicy między planami na 2015 i 2019 rok powinien być traktowany jako sygnał alarmowy, zważywszy że środki dla Polski z perspektywy finansowej UE na lata 2014-2020 wynegocjowane przez rząd poprzedniej koalicji są dużo większe niż z poprzedniej perspektywy.

Rząd nadal nie zamierza zadbać o dobra publiczne, w tym w szczególności o bezpieczeństwo zewnętrzne Polski. Wydatki majątkowe w obszarze obrona narodowa, które powinny służyć zakupowi uzbrojenia i sprzętu wojskowego, zaplanowano na przyszły rok na poziomie 11,7 mld zł. Jest to kwota o 1,8 mld zł niższa (tj. o 13,5%) niż w projekcie Ustawy budżetowej na 2015 r. i o 0,8 mld zł niższa (6,6%) niż wykonanie w 2015 roku. Zarazem w kwocie tej uwzględniono wydatki, które nie mają nic wspólnego z modernizacją sił zbrojnych, np. realizację zadań w ramach programu wieloletniego „Zabezpieczenie transportu najważniejszych osób w państwie (VIP)”. W przyszłym roku na ten program ma pójść 252 mln zł. Łącznie w latach 2016-20 ma on kosztować prawie 3,1 mld zł, choć jeszcze w Ustawie budżetowej na 2017 rok zakładano, że będzie to kwota prawie o połowę mniejsza (o 1,4 mld zł). Na marginesie dopiero w br. planuje się „wdrożenie operacyjne pozyskanych samolotów do realizacji zadań lotniczych”, mimo że większość kosztów tego programu już poniesiono (w 2020 r. do pokrycia pozostaną koszty w wysokości 650 mln zł). Gdyby rząd chciał przeznaczyć na modernizację sił zbrojnych ten sam odsetek PKB co w 2015 r., ostatnim roku rządów poprzedniej koalicji, to musiałby podnieść planowane wydatki na ten cel o 3,8 mld zł, tj. o 32,9% (lub o 5 mld zł, tj. 43,5%, jeśli za punkt odniesienia przyjąć Ustawę budżetową na 2015 r., a nie jej wykonanie). Jednocześnie musiałby zaprzestać wydawania tych środków na cele niezwiązane z obronnością: na samoloty dla VIP, powiatowe strzelnice, czy drogi lokalne.

Trzeba dodać, że rząd marnuje środki na obronność również na inne sposoby. W szczególności wciąż nie szczędzi pieniędzy na wojska obrony terytorialnej. Na przyszły rok zaplanował na nie 483 mln zł, tj. więcej niż na wojska specjalne (353 mln zł), kontrwywiad wojskowy (262 mln zł), czy wywiad wojskowy (187 mln zł). Na marginesie na ten ostatni cel obciął wydatki w porównaniu do 2015 r. (w ustawie budżetowej na 2015 rok przewidziano na wywiad wojskowy 250 mln zł).

Rząd natomiast wciąż nie szczędzi pieniędzy na wybrane trzyliterowe agencje, w szczególności na CBA. W przyszłym roku wydatki na ten cel mają wynieść 204 mln zł. Zaplanowano je na poziomie o 90 mln zł wyższym (79%) niż w Ustawie budżetowej na 2015 rok. Jest to wielkość zbliżona do wydatków na Centralne Biuro Śledcze Policji (213 mln zł), które skądinąd obcięto. W projekcie Ustawy budżetowej na 2019 r. przewidziano je na poziomie o 5 mln zł niższym (2,3%) niż w budżecie na 2015 rok. Na ABW wydatki mają wzrosnąć o 96 mln zł (18,5%) w stosunku do Ustawy budżetowej na 2015 r. - z 521 mln zł do 617 mln zł.

Rząd nie zamierza także oszczędzać na sobie i obsługującej go biurokracji. Oto kilka przykładów. Wydatki na administrację publiczną zaplanowano na poziomie o 1,8 mld zł wyższym (14,5%) niż w Ustawie budżetowej na 2015 rok. Wydatki na urzędy naczelnych organów władzy państwowej, kontroli i ochrony prawa oraz sądownictwa mają wzrosnąć w stosunku do budżetu na 2015 rok o 706 mln zł (32,9%). Wydatki na cztery kancelarie: Kancelarię Sejmu, Senatu, Prezydenta i Prezesa Rady Ministrów, mają drugi rok z rzędu przekraczać mld zł. Są one planowane w wysokości prawie 1,3 mld zł, tj. na poziomie o 429 mln zł wyższym (50,8%) niż w budżecie na 2015 rok. Planowany wzrost wydatków w porównaniu do Ustawy budżetowej na 2015 rok zawiera się w przedziale od 19,3% w przypadku Kancelarii Prezydenta do 134,5% w przypadku Kancelarii Senatu. Tej ostatniej niewiele ustępuje Kancelaria Premiera, na którą wydatki mają zwiększyć się o 105,1%, w tym wydatki na płace o 51,8%. Premier Morawiecki zaplanował wydać na swoją kancelarię ponad dwa razy więcej niż premier Kopacz. Jego kancelaria przy tym jako jedyna nie zadowoliła się wydatkami przewidzianymi na nią w projekcie Ustawy budżetowej na 2019 rok z sierpnia przesłanym do Rady Dialogu Społecznego i jeszcze je zwiększyła – o 19 mln zł.

Rząd hojną ręką chce łożyć na przejmowane przez partię instytucje. Na IPN planuje wydatki o prawie 101 mln zł większe (niż w budżecie na 2005 rok. Wzrost wydatków o 101 mln zł będzie 20 razy większy niż wzrost wydatków na PAN (5 mln zl). Partyjny Trybunał Konstytucyjny ma podatników kosztować o 19,5% więcej niż Trybunał Konstytucyjny w 2015 r., a Sąd Najwyższy po przejęciu przez partię - o 77,3% więcej. Najbardziej mają wzrosnąć wydatki na partyjną KRRiTV. Są one planowane na poziomie o 157,8% wyższym niż w budżecie na 2015 roku.

Podsumowując, rząd nadal chce wydawać pieniądze, które płyną do budżetu dzięki doskonałej koniunkturze na świecie, zamiast wykorzystać je do zaprzestania zapożyczania się budżetu i – w efekcie – przygotować go na nadchodzące gorsze czasy. Co gorsza, nie zamierza wydać tych środków ani na dobra publiczne, ani na cele potencjalnie prorozwojowe. Osłabiając odporność polskiej gospodarki na wstrząsy, jednocześnie nie próbuje wzmocnić sił jej długofalowego wzrostu. Boleśnie to odczujemy, kiedy skończy się dobra koniunktura na świecie i gospodarka się zatrzyma.


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020