• @andrzej_rzonca

Szczypta teorii nt. dewaluacji fiskalnych


Członkostwo w strefie euro przyniosłyby Polsce poważne korzyści polityczne: wyeliminowałoby groźbę, że rząd wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej lub Unię Europejską z Polski; zwiększyłoby nasze bezpieczeństwo zewnętrzne; sprzyjałoby odbudowie pozycji Polski na arenie międzynarodowej jako poważnego kraju, który dotrzymuje międzynarodowych zobowiązań.

Z kolei potencjalne korzyści ekonomiczne wynikałyby przede wszystkim z pogłębienia integracji ekonomicznej ze strefą euro, w szczególności ze wzrostu międzynarodowej wymiany handlowej i napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Ale żeby je osiągnąć Polska, musi być dobrze przygotowana do wprowadzenia euro.

Dobre przygotowanie nie sprowadza się do wypełnienia nominalnych kryteriów konwergencji. Kluczowe znaczenie ma zbudowanie, przy wykorzystaniu instrumentów makroostorżnościowych (i ewentualnie fiskalnych), skutecznych zabezpieczeń przed zagrożeniami związanymi z brakiem autonomicznej polityki pieniężnej (zwłaszcza nasileniem cyklu kredytowo-finansowego, zbudowanie przestrzeni fiskalnej zdolnej do amortyzowania ewentualnych wstrząsów oraz zapewnienie gospodarce wysokiej zdolności do szybkiego dostosowywania się do nich. Skądinąd o ile wypełnienie nominalnych kryteriów konwergencji byłoby trwałe, to i ono przyniosłoby Polsce korzyści. Skorzystalibyśmy na silniejszym umocowaniu w prawie niezależności banku centralnego, na zdrowych finansach publicznych, pieniądzu trwale utrzymującym wartość i – w konsekwencji – trwale niskiej premii za ryzyko kraju i ryzyko waluty, doliczanej do oprocentowania, żądanego przez wierzycieli. O sprawach tych pisałem w komentarzach z 27 lipca, 10 i 24 sierpnia oraz 7 września ub. r.

W tym komentarzu chciałbym odnieść się do następującego problemu: co stanie się z gospodarką kraju członkowskiego strefy euro, jeżeli zabezpieczenia przed nasileniem cyklu kredytowo-finansowego zawiodą i w wyniku boomu kraj ten utraci konkurencyjność. Światowy kryzys finansowy, a następnie kryzys zadłużeniowy w strefie euro, wznowiły debatę na ten temat Na długo przed tymi kryzysami argumentowano, że porzucenie płynnego kursu walutowego poważnie utrudnia odzyskanie konkurencyjności. Płynny kurs pozwala krajom dostosować się poprzez zmianę jednej ceny, tj. kursu waluty krajowej. W związku z tym nie muszą one przechodzić przez zmiany w tysiącach pozostałych cen, co ze względu na różne frykcje jest znacznie trudniejsze. Od początku wybuchu światowego kryzysu gospodarczego, euro było często uznawane za przyczynę złych wyników gospodarczych niektórych peryferyjnych krajów strefy euro. Bywają one przedstawiane jako stojące przed alternatywą: albo radykalnie zacieśnią politykę fiskalną, albo powinny wyjść ze strefy euro. Jednocześnie twierdzi się, że każda z tych opcji wiąże się z koniecznością poniesienia poważnych kosztów, przynajmniej w krótkim okresie. W komentarzu tym pokazuję, że ta dramatyczna alternatywa nie wyczerpuje dostępnych możliwości. Swoją argumentację opieram na wynikach badań, w których uczestniczę. Badania te dotyczą dewaluacji fiskalnych.

Istnieje szeroka literatura teoretyczna na ich temat. Idea dewaluacji fiskalnej była już omawiana przez Keynesa. Argumentował on, że połączenie ceł importowych i subsydiów eksportowych może naśladować dewaluację kursu walutowego, powodując wzrost cen importowych i spadek cen eksportowych. Obecnie podobne efekty mogą wywoływać środki polityki fiskalnej, a mianowicie obniżka opodatkowania pracy, w szczególności składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców, i podwyżka opodatkowania konsumpcji.

Pierwszy środek, tj. redukcja opodatkowania pracy, prowadzi do obniżenia kosztów pracy. Jeśli niższe koszty pracy przeniosą się na ceny, to produkcja krajowa staje się bardziej konkurencyjna cenowo. To z kolei zwiększa eksport i zmniejsza import. Drugi środek, czyli wzrost opodatkowania konsumpcji, pozwala utrzymać równowagę budżetową. Jednocześnie prowadzi też do wzrostu cen konsumpcyjnych, a tym samym do spadku konsumpcji prywatnej. Ponieważ wzrost cen krajowych jest częściowo rekompensowany niższymi kosztami produkcji (ze względu na obniżkę opodatkowania pracy), gospodarstwa domowe mają motywację do zastępowania dóbr importowanych dobrami wytwarzanymi w kraju. W związku z tym maleje import.

Na tym nie kończą się dostosowania. Pośrednie efekty (efekty drugiej rundy) dewaluacji fiskalnej są następujące. Wzrost eksportu powoduje wzrost krajowej produkcji, co pociąga za sobą zwiększenie popytu na pracę i skutkuje wzrostem płac nominalnych. Jednocześnie niższa konsumpcja prywatna powoduje wzrost podaży pracy pod warunkiem, że podaż pracy jest wystarczająco elastyczna (spadek konsumpcji zwiększa jej relatywną wartość w odczuciu gospodarstw domowych w stosunku do czasu wolnego). Wzrost podaży pracy łagodzi nominalną presję płacową. Podczas gdy wzrost popytu na pracę i podaży pracy wpływają na wynagrodzenia nominalne w przeciwnych kierunkach, oba czynniki prowadzą do wzrostu zatrudnienia i produkcji. Wreszcie, poprawa eksportu netto przyczynia się do aprecjacji kursu walutowego, nominalnego (w krajach o płynnym kursie walutowym), lub realnego – przez inflację (w krajach o sztywnym kursie walutowym lub należących do strefy walutowej). Ze względu na to ostateczne, realne dostosowanie kursu walutowego niektórzy autorzy sugerują, że efekty dewaluacji fiskalnej zanikają w dłuższej perspektywie. Nie biorą oni jednak pod uwagę, że dewaluacja fiskalna skutkuje strukturą podatków, która – przynajmniej w praktyce – mniej zniekształca decyzje ekonomiczne podmiotów gospodarujących.

Teoria wskazuje, że efekty dewaluacji fiskalnej mogą różnić się w zależności od kraju i czasu. W krótkim okresie zależą one w szczególności od nominalnych dostosowań płac, elastyczności podaży siły roboczej, otwartości i reżimu kursu walutowego.

Brak odpowiedniej sztywności płac powodowałaby, że nominalna presja płacowa osłabiałaby efekty dewaluacji fiskalnej. Na sztywność płac wpływają: aktualna lub oczekiwana sytuacja na rynku pracy (np. stopa bezrobocia), instytucje kształtujące płace oraz regulacje, które wzmacniają pozycję pracowników w procesie negocjacji płacowych.

Co się tyczy elastyczności podaży pracy, to jeśli jest ona wysoka, wtedy szybko i istotnie dostosowuje się do niższej konsumpcji. Więcej pracowników gotowych jest negocjować więcej godzin za podobną stawkę godzinową, żeby zwiększyć swoją konsumpcję. Hojne transfery socjalne, o które zabiegają osoby niepracujące, ograniczają to dostosowanie. Oczywistym przykładem tego rodzaju transferów są zasiłki dla bezrobotnych. Wysokie zasiłki zniechęcają bezrobotnych do przyjmowania ofert pracy i zwiększają ich oczekiwania w zakresie poziomu oczekiwanych wynagrodzeń.

Przechodząc do otwartości gospodarki, można stwierdzić, że dewaluacja fiskalna ma silniejsze skutki w bardziej otwartych gospodarkach, w których ważną rolę odgrywają eksport i import. Słabe powiązania handlowe z innymi krajami ograniczają poprawę eksportu i jego wpływ na inne strumienie łącznego popytu.

Skutki te są również silniejsze w krajach posiadających system kursu sztywnego i we strefie wspólnej waluty niż w krajach o płynnym kursie, gdzie aprecjacja nominalnego kursu walutowego (ze względu na zwiększony popyt na eksport i osłabienie popytu na import) od razu zmniejsza zyski z konkurencyjności cenowej wzmocnionej przez dewaluację fiskalną.

Jednostronna dewaluacja fiskalna uważana jest za bardziej korzystną z perspektywy jednego kraju, ponieważ jej skutki nie są osłabiane (lub, co gorsza, kompensowane) przez zmiany podatków w krajach sąsiadujących. Dewaluacja fiskalna wprowadzana w wielu krajach naraz może nadal polepszać eksport netto kraju, choć w mniejszym stopniu. Jednakże, gdy celem dewaluacji fiskalnej jest poprawa sytuacji gospodarczej w unii walutowej jako całości, wymagane jest zastosowanie dewaluacji fiskalnej na szeroką skalę.

Dewaluacja fiskalna ma co najmniej dwie zalety w stosunku do dewaluacji kursu walutowego. Po pierwsze, w gospodarce obciążonej długiem w obcej walucie (a do takich należy Polska) dewaluacja fiskalna w przeciwieństwie do dewaluacji kursu walutowego nigdy nie wzmocni wpływu negatywnych wstrząsów na łączny popyt. Po drugie, jak już wspomniałem, dewaluacja fiskalna może przynieść korzyści także w długim okresie. Przesunięcie opodatkowania z pracy na konsumpcję sprzyja wzrostowi aktywności zawodowej i – w efekcie – gospodarki. Natomiast dewaluacja kursu walutowego nie ma trwałych pozytywnych skutków, ponieważ (co najwyżej) maskuje problemy konkurencyjności gospodarki.

Niemniej trzeba zastrzec, że dewaluacja fiskalna niesie za sobą również poważne ryzyko w porównaniu do dewaluacji kursu. Przede wszystkim nie da się jej przeprowadzić bez jakichkolwiek opóźnień. Zależą one zarówno od istniejących ograniczeń gospodarczych, jak i przede wszystkim prawnych.

Kwestią rzadko dyskutowaną przy porównywaniu dewaluacji fiskalnej z dewaluacją kursu walutowego jest to, czy dewaluacja fiskalna również należy do tzw. polityk zubażania sąsiadów. Literatura teoretyczna wskazuje jedynie na wyższą efektywność jednostronnej dewaluacji fiskalnej niż wielostronnej argumentując, że poprawa konkurencyjności jednego kraju musi przełożyć się na utratę konkurencyjności innych krajów. Ten mechanizm nie jest jednak jedynym, który może powodować efekty przestrzenne.

Mimo że istnieje wiele artykułów teoretycznych dotyczących dewaluacji fiskalnej, literatura empiryczna na ten temat jest znacznie słabiej rozwinięta. Niedostatek analizy dotyczy wiele kwestii, które porusza teoria. Po pierwsze, empirycznie bada się zazwyczaj wyłącznie wyniki eksportu. Nie poświęca się natomiast szerszej uwagi aktywności gospodarczej mierzonej np. przez wzrost PKB lub zatrudnienia. Po drugie, nie analizuje się czynników, z wyjątkiem reżimów kursów walutowych, które mogą powodować różnice w zakresie efektów dewaluacji fiskalnej w poszczególnych krajach i czasie. Po trzecie, nie bada się efektów, które dewaluacja fiskalna powoduje w sąsiednich krajach. Tymi zagadnieniami zajmę się w jednym z następnych komentarzy.


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020