• @andrzej_rzonca

Jak skuteczne są dewaluacje fiskalne


Problemy gospodarcze na peryferiach strefy euro po globalnym kryzysie finansowym ożywiły debatę nt. możliwości odzyskiwania konkurencyjności przez kraje niemające własnej waluty. W teorii mogą one zastąpić dewaluację kursu przez dewaluację fiskalną. Polega ona na przesunięciu opodatkowania z dochodów z pracy na konsumpcję. Obniżenie opodatkowania pracy zwiększa konkurencyjność dóbr wytwarzanych w kraju. Z kolei wzrost opodatkowania konsumpcji dotyczy wszystkich dóbr – także tych z importu – i rekompensuje budżetowi ubytek dochodów. Pisałem o tym w komentarzu z 8 lutego. Jak skuteczne są dewaluacje fiskalne w praktyce? Tym zajmuję się w niniejszym komentarzu.

Nie są one wcale rzadkością. W latach 2011-2014 Komisja Europejska zaleciła ich przeprowadzenie między innymi Belgii, Francji, Włochom, Łotwie i Hiszpanii. Było ono również warunkiem programu ratunkowego dla Portugalii w 2012 roku. W Hiszpanii i Francji koncepcja dewaluacji fiskalnej była przedmiotem debaty politycznej. W sumie w krajach UE w latach 1995 – 2014 można zidentyfikować 33 epizody silnej dewaluacji fiskalnej, jeśli zdefiniować ją jako spadek w dochodach publicznych ze składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców w relacji do wpływów z VAT o co najmniej jedno odchylenie standardowe w ciągu roku lub o dwa odchylenia standardowe w ciągu dwóch kolejnych lat. Co ciekawe, epizody te miały miejsce głównie w nowych państwach członkowskich Unii Europejskiej (25 epizodów). Zważywszy na ich podobieństwo z Polską, ich doświadczenia są szczególnie interesujące dla polityki gospodarczej w naszym kraju. W krajach UE we wskazanym okresie wystąpiło też 12 epizodów silnej rewaluacji fiskalnej (czyli analogicznego wzrostu tej relacji).

Prawie wszystkie silne dewaluacje fiskalne zostały osiągnięte przez spadek dochodów publicznych ze składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców (28 z 33) oraz jednoczesny wzrost wpływów z podatku VAT (31 z 33). Średni spadek dochodów z tego pierwszego źródła wyniósł 0,6% PKB, a średni wzrost wpływów z tego drugiego – 0,8% PKB. Podobnie prawie wszystkie silne rewaluacje fiskalne wynikały ze wzrostu dochodów publicznych ze składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców (średnio o 0,5% PKB), któremu towarzyszył spadek wpływów z podatku VAT (średnio o 0,7% PKB).

Większość silnych dewaluacji fiskalnych była „ekspansywna". Wzrost PKB przyspieszył w przypadku 25 z 33 epizodów (średnio o 0,6 punktu procentowego). Z kolei podczas silnych rewaluacji fiskalnych wzrost PKB spowolnił (średnio o 0,5 punktu procentowego) – z wyjątkiem jednego epizodu.

Epizody dewaluacji fiskalnych, którym towarzyszyło spowolnienie wzrostu PKB miały miejsce: na Cyprze (2000-2003), w Rumunii (2005), Czechach (2008-2009), na Słowacji (2011), trzy razy na Węgrzech (2003-2004, 2009-2010 i 2012) oraz w Hiszpanii ( 2012-2014). Rewaluacja fiskalna o „ekspansywnym" charakterze miała miejsce w Republice Czeskiej w 2006 roku.

Należy jednak zauważyć, że na Cyprze dewaluacji fiskalnej towarzyszyła pozytywna luka popytowa. W Rumunii dewaluacja fiskalna nastąpiła pomimo wzrostu dochodów publicznych ze składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców (o 0,5% PKB), co w innych przypadkach było rzadkością. Ponadto zarówno PKB, jak i wzrost zatrudnienia przyspieszyły w ciągu dwóch lat po dewaluacji fiskalnej (w latach 2006-2007). Na Węgrzech pierwszej dewaluacji fiskalnej towarzyszyła pozytywna luka popytowa, a wzrost PKB przyspieszył z rocznym opóźnieniem. Dwa kolejne epizody dewaluacji fiskalnej w tym kraju miały miejsce bezpośrednio po wybuchu globalnego kryzysu finansowego i kryzysu zadłużeniowego w strefie euro, których negatywne skutki trudno było przeważyć. Ponieważ Węgry znalazły się wśród krajów, w których zarówno sektor publiczny, jak i prywatny silnie się zadłużyły, to zostały poważnie dotknięte przez te kryzysy (w 2009 roku musiały zwrócić się do organizacji międzynarodowych o pomoc finansową). Podobne wyjaśnienie dotyczy Hiszpanii. Warto jednak zauważyć, że zaledwie rok po rozpoczęciu dewaluacji fiskalnej w Hiszpanii recesja w tym kraju stała się płytsza, a dwa lata później gospodarka hiszpańska ponownie zaczęła rosnąć. Globalny kryzys finansowy był również odpowiedzialny za słabe wyniki gospodarcze w Republice Czeskiej. Z kolei boom przed kryzysem z nadwyżką zrekompensował ujemne skutki rewaluacji fiskalnej, którą tam wtedy przeprowadzono. Wreszcie, na Słowacji dewaluacja fiskalna była przejściowa, a po niej nastąpiła duża rewaluacja fiskalna, która do 2013 roku podniosła relację dochodów publicznych ze składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców do wpływów z VAT do najwyższego poziomu od 2003 roku.

Przyspieszeniu wzrostu PKB w trakcie silnych dewaluacji fiskalnych zwykle towarzyszyło zwiększenie dynamiki zatrudnienia. Przyspieszyła ona w 18 na 21 epizodów „ekspansywnej” dewaluacji fiskalnej (dla trzech epizodów ekspansywnej dewaluacji fiskalnej nie ma danych na temat dynamiki zatrudnienia; inne pozorne nieścisłości między akapitami pod względem liczby epizodów danego typu wynikają również z braku odpowiednich danych). Poza tym, wzrost zatrudnienia wyhamował tylko w 2 z 8 epizodów silnych dewaluacji fiskalnych, którym nie towarzyszyło przyspieszenie wzrostu PKB, natomiast w 11 z 12 epizodów rewaluacji fiskalnej.

Wpływ silnych zmian w dochodach publicznych ze składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców w relacji do wpływów z VAT na koszty pracy nie jest jednoznaczny. Podczas 12 z 17 epizodów dewaluacji fiskalnej (dla których są dostępne wszystkie dane), dynamika kosztów pracy na zatrudnionego zmniejszyła się zgodnie z oczekiwaniami. Jednak podczas 6 z 8 epizodów silnej rewaluacji fiskalnej (dla których są odpowiednie dane) dynamika ta również wyhamowała. Wydaje się, że był to efekt spowolnienia gospodarczego, powszechnego w okresach rewaluacji fiskalnej, który przeważył nad bezpośrednim wpływem podwyżek składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców na koszty pracy.

W 19 z 30 epizodów silnych dewaluacji fiskalnych wzrosła wartość dodana w eksporcie. Z kolei poprawa eksportu netto nastąpiła w mniejszości przypadków dewaluacji fiskalnych (11 na 32). Przyspieszenie wzrostu PKB, które im towarzyszyło, zwiększyło import bardziej, niż spadek kosztów pracy wzmocnił eksport. Z kolei prawie wszystkie silne rewaluacje fiskalne doprowadziły do spadku wartości dodanej w eksporcie (9 z 12) i pogorszenia eksportu netto (11 z 12).

Te proste obserwacje wskazują na dużą skuteczność dewaluacji fiskalnych w pobudzaniu aktywności gospodarczej. Wniosek ten znajduje wsparcie w badaniach ekonometrycznych, w których kontroluje się wpływ innych czynników niż dewaluacja fiskalna na aktywność gospodarczą. Wynika z nich, że przez spowolnienie dynamiki kosztów pracy dewaluacja taka zwiększa wartość dodaną w eksporcie, poprawia eksport netto oraz przyspiesza wzrost PKB i zatrudnienia. Te efekty są silniejsze w strefie euro niż poza nią. Ponadto, mogą one zostać wzmocnione w danym kraju, jeśli zdecentralizuje on proces negocjacji płacowych lub ograniczy hojność zasiłków dla bezrobotnych. Co ważne, efekty te pozytywnie oddziałują na inne państwa członkowskie UE. Korzystny dla krajów sąsiednich efekt „współpracy” jednostronnej dewaluacji fiskalnej, wynikający z przynależności do wspólnych łańcuchów wartości, okazuje się zdecydowanie przeważać, przynajmniej w UE, nad negatywnym dla sąsiadów efektem "konkurencyjności".

Tak więc nie tylko teoria, ale i doświadczenie międzynarodowe wskazują, że nie trzeba obawiać się członkostwa w strefie euro. Oczywiście, żeby osiągnąć maksimum ekonomicznych korzyści ze wspólnej waluty, wcześniej należy zbudować zabezpieczenia przed boomem kredytowym, w którego wyniku kraj mógłby utracić konkurencyjność wobec zagranicy (pisałem o tym w komentarzu z 24 sierpnia 2018 roku). Niemniej nawet gdyby owe zabezpieczenia zawiodły, istnieją możliwości odzyskania konkurencyjności bez konieczności tłumienia krajowego popytu przez silne zacieśnienie polityki fiskalnej. Zapewnia je dewaluacja fiskalna. Inne kraje, w tym w szczególności z naszego regionu, już to sprawdziły.

Przede wszystkim jednaka musimy zadbać, żeby Polska pozostała w Unii Europejskiej. To musi być priorytetem. Dopiero, kiedy przywrócimy pozycję naszego kraju w Europie, będziemy mogli myśleć o najbardziej korzystnym wprowadzeniu euro. Innej drogi nie ma.


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020