• @andrzej_rzonca

Inwestycje (zapewne) nie złagodzą prognozowanego spowolnienia


Według wieloletnich prognoz do 2050 roku dochód na mieszkańca w Polsce w relacji do jego poziomu w Stanach Zjednoczonych podniesie się jedynie o około 10 pkt proc. Co gorsza, około 2040 roku nasz kraj przestanie redukować lukę rozwojową wobec najzamożniejszych krajów i ponownie rozpocznie się dywergencja. Pisałem o tym w komentarzu z 27 grudnia ubiegłego roku.

Do spowolnienia wzrostu polskiej gospodarki – jak wyjaśniałem z kolei w komentarzu z 10 stycznia – w największym stopniu przyczyni się starzenie społeczeństwa. Jego negatywny wpływ na nakłady pracy będzie potęgowany przez obniżenie wieku emerytalnego. W rezultacie, odsetek pracujących w populacji zmniejszy się z 42% do 37%.

Głównym źródłem wzrostu PKB na mieszkańca będzie wzrost produktywności. Niemniej i jej dynamika spowolni, o czym pisałem w komentarzu sprzed dwóch tygodni. Organizacje międzynarodowe zakładają co prawda, że pozostanie ona wyższa niż na granicy technologicznej. Niemniej bez wzmocnienia natężenia konkurencji w kraju nie można wykluczyć, że i produktywność stanie się źródłem dywergencji.

Organizacje międzynarodowe nie przewidują, żeby nakłady kapitału mogły istotnie złagodzić spowolnienie wzrostu gospodarczego wywołane przez spadek nakładów pracy i osłabienie wzrostu produktywności. Tym zagadnieniem zajmuję się w bieżącym komentarzu.

OECD w swoich wieloletnich prognozach generalnie zakłada stałość relacji kapitału do PKB. Przy takim założeniu, spadającej dynamice nakładów pracy i produktywności musi towarzyszyć odpowiednio silny spadek dynamiki kapitału, który pogłębia spowolnienie wzrostu gospodarki. Przez nakłady kapitału dopełnia się negatywny wpływ spadku dynamiki nakładów pracy i produktywności na wzrost gospodarki. Zmiany wkładu kapitału do tempa wzrostu gospodarki, przy założeniu stałości relacji kapitału do PKB, stają się wyłącznie odbiciem pośrednich skutków zmian w nakładach pracy i produktywności dla wzrostu gospodarczego. Dynamika nakładów kapitału pokrywa się z tempem wzrostu gospodarki.

Komisja Europejska przewiduje pewien wzrost relacji kapitału do PKB. Niemniej ów wzrost ma być niewielki. Dynamika nakładów kapitału będzie nieznacznie wyższa niż tempo wzrostu gospodarki. W efekcie, w małym stopniu będzie łagodzić jego spowolnienie. W latach 2020-2050 obniży się z 3,9% do 0,8%. Średnio wyniesie 2,1%, w tym 3,1% w latach 2020-2030, 1,8% w latach 2030-2040 i 1,1% w latach 2040-2050. Wkład nakładów kapitału do wzrostu gospodarki spadnie z 1,3 pkt proc. w 2020 roku do 0,3 pkt proc. w 2050 roku.

W Polsce relacja nakładów kapitału do PKB należy do najniższych w Unii Europejskiej. Jest odbiciem zarówno niskiej stopy inwestycji, jak i podwyższania tempa wzrostu gospodarki przez szczególne mechanizmy wzrostu. Można więc przewidywać, że rzeczywiście ta relacja wzrośnie, nawet jeśli udział inwestycji w PKB pozostanie bez zmian. W kierunku jej wzrostu będzie działać wygaszanie szczególnych mechanizmów wzrostu.

Do istotnego wzrostu relacji nakładów kapitału do PKB, który wyraźnie złagodziłby spowolnienie wzrostu polskiej gospodarki w nadchodzących dekadach, potrzebny byłby znaczący wzrost stopy inwestycji. Przez wiele lat była ona u nas niższa od średniej dla regionu. Ale w latach 2016-17 jeszcze się obniżyła – do poziomu nieobserwowanego w żadnym kraju regionu, a u nas od połowy lat dziewięćdziesiątych. Do jej spadku doszło w warunkach znakomitej koniunktury na świecie. Istnieje tylko jedno państwo – Hongkong, który startując z podobnego poziomu dochodu na mieszkańca co my, w ciągu ćwierćwiecza nadrobił dystans dzielący go od Zachodu, inwestując równie mało co nasz kraj. W innych państwach, które dogoniły Zachód, inwestycje były większa niż u nas obecnie najczęściej od 5 do 11% PKB, a w skrajnych przypadkach (Finlandia i Singapur) nawet o 18-33% PKB. Pisałem o tym w komentarzu z 20 września 2019 roku.

Mimo że w latach 2016-19 zmniejszył się udział w PKB zarówno inwestycji publicznych, jak i prywatnych, to negatywnie na tle regionu wypada wyłącznie sektor prywatny. Za niską stopę inwestycji prywatnych w naszym kraju odpowiadają niewielkie rozmiary sektora przedsiębiorstw i nadreprezentacja w nim mikrofirm, które niewiele inwestują. Inwestycje na pracującego są w mikroprzedsiębiorstwach ponad trzykrotnie niższe niż w pozostałych firmach, a w porównaniu do dużych przedsiębiorstw – zatrudniających powyżej 250 pracowników – prawie czterokrotnie.

Wzrost sektora przedsiębiorstw mógłby podnieść stopę inwestycji w Polsce i – w efekcie – relację nakładów kapitału do PKB. Wymagałoby to jednak zmian w polityce gospodarczej: przywrócenia praworządności, wzrostu natężenia konkurencji oraz ograniczenia preferencji podatkowo-składkowych zniechęcających do zwiększania skali działalności gospodarczej. Jeśli obecna władza będzie kontynuować swoją politykę, nie ma na to szans. Ze wzrostem polskiej gospodarki może być nawet gorzej niż przewidują Komisja Europejska i OECD. Ale to już temat na oddzielny komentarz – za 2 tygodnie.


ANDRZEJ RZOŃCA

© ANDRZEJ RZOŃCA 2020